Thumb
15 listopada 2022

Spaghetti czyli procesy od kuchni

Czy podczas zmagania się z trudnościami projektowymi zastanawialiście się kiedyś jak jeść spaghetti?

Czy może rozpędzeni na autostradzie zdarzeń jesteście skupieni na drodze, innych uczestnikach i dojechaniu do celu? Zgadzamy się, cel jest ważny. Warto jednak pamiętać, że każda podróż się kiedyś kończy. I co wtedy? Może warto coś zjeść?

Znamy wysokie tempo pracy, orientację na business case klienta i inne aktywności projektowe. Długie lata spędzone w sektorze IT nauczyły nas, że w podróżowaniu i pokonywaniu kolejnych kilometrów liczy się również moment przemyśleń i refleksji. Liczy się - to nie metafora, wykorzystanie tego momentu naprawdę się opłaca.

Czy praca z procesami nie przypomina Wam jedzenia spaghetti?

Teorii i praktyk na jedzenie spaghetti jest wiele. Można używać łyżki i widelca, podobno ta forma jest rekomendowana dla dzieci. Można jeść tylko widelcem. Znajdą się pewnie i tacy, którzy użyją do tego celu pałeczek. Nie zapominajmy też o tych, którzy o spaghetti nigdy nie słyszeli albo po prostu nigdy go nie jedli. Jak spaghetti zje Włoch z krwi i kości? „Only fork”. Wiemy, bo spytaliśmy.

Podobnie jest z procesami. Jak z nimi pracować? Tu pojawia się nasze ulubione „to zależy”, bo tak naprawdę nie ma jednej odpowiedzi. Bywają zawiłe, skomplikowane, ale zawsze mają swój początek i koniec. Można je optymalizować, automatyzować albo tworzyć od zera. Mają też swoje naturalne biznesowe pochodzenie. Nieważne czy jest to bank, firma logistyczna, dostawca energii czy podmiot e-commerce. W każdym przypadku sprowadza się to do jednego: nieskończonej ilości trudnych i czasochłonnych spraw. I jak sobie z nimi poradzić? Zgodzicie się pewnie, że wymaga to dużej sprawności organizacyjnej. Jeśli takiej sprawności nie zbudujemy to zaczniemy się mierzyć z ryzykiem, że nasza organizacja nie będzie w stanie wdrażać innowacyjnych pomysłów. Może się też zdarzyć, że dług technologiczny urośnie do takich rozmiarów, że rozwój naszego biznesu znacznie zwolni albo nawet się zatrzyma. Jeżeli jesteście już na podium sukcesu w swojej dziedzinie to na pewno nie chcecie z niego spaść, a jeżeli dopiero wystartowaliście w wyścigu to na pewno macie ambitne cele, żeby dogonić startujących zawodników.

W opracowaniach traktujących tematykę procesów biznesowych często spotykamy stwierdzenia typu:

  • „świat biznesu bazuje na procesach”
  • „świat biznesu tworzą procesy”
  • „procesy to immanentny element świata biznesu”
  • „optymalizacja procesów to panaceum na rosnące koszty”
  • Tymczasem w świecie kulinariów:

    • „jesteś tym co jesz”
    • „jakość produktów kluczem do sukcesu”
    • „doświadczony kucharz na wagę złota”

    W sektorze IT jesteśmy dostawcą rozwiązań. Pracujemy z procesami i staramy się upraszczać wszelkie skomplikowania i zawiłości. Robimy to po to, żeby nasi klienci mogli osiągać kolejne sukcesy.

    Analogia do spaghetti wskazuje nam jak ważna jest jakość i pochodzenie produktów, umiejętności kucharza i wreszcie jak jeść, żeby nie poplamić koszuli.

    Zamiłowanie do jedzenie oraz doświadczenie w podróżowaniu po świecie IT zainspirowało nas do zaproszenia Was do rozmowy:

    • Czy uważasz, że w Twojej firmie procesy również są jak spaghetti? Długie i zawiłe?
    • Czy myśleliście o automatyzacji?
    • Co jest przeszkodą w automatyzacji lub optymalizacji procesów, z którymi pracujecie?
    • Jak radzicie sobie w sytuacjach kiedy macie więcej pomysłów na rozwój biznesu niż możliwości technicznych?
    • Które procesy w Waszych organizacjach są najbardziej podatne na zmiany?
    • Jakie metodyki pracy z procesami sprawdzają się u Was najbardziej?

    Przy okazji rozmowy o procesach, które są dla nas niezwykle ważne będziemy też mówić o spaghetti. Trudniej wtedy zapomnieć o jakości, roli kucharza oraz o tym jak ważne są składniki.

    Zapraszamy do stołu. Dajcie znać co o tym myślicie. Bo my niedługo wrócimy, mamy zdecydowanie więcej pozycji w naszym menu

    Autor:
    Kasia Stramol
    Business analyst
    Poprzedni post Kolejny Post